Podróż samochodem na wakacje z dzieckiem jest bardzo wygodna. Duży bagażnik nie ogranicza nam bagażu do 1 walizki na głowę, możemy zatrzymać się zawsze i wszędzie, nie przejmujemy się, że marudzenie dziecka przeszkadza innym pasażerom. Dziś opowiem Wam o naszej podróży do Toskanii z 10 miesięczną Emilką.

Z Warszawy do Montepulciano jest ok. 1600 km (jadąc naszą trasą ok. 1800km), a podróż do celu jest sama w sobie fantastyczna. Drogę zaplanowałam tak, byśmy się za bardzo nie zmęczyli, ale też pozwiedzali. I tak trasa zajęła nam 4 dni (teoretycznie 4 i pół), a naszymi punktami docelowymi były:

SALZBURG – LAGO DI BRAIES – SIRMIONE – MONTEPULCIANO

Dlatego nie polecam Wam podróży samolotem lub przejechania tej trasy jak najszybciej nocą. Wybierzcie się w podróż naszymi śladami!

mapa, droga z Warszawy do Montepulciano

Dzień pierwszy – SALZBURG

W piątek wieczorem, gdy Emilka już spała, przejechaliśmy szybko przez Polskę i nocowaliśmy w Żorach. Dla zainteresowanych zatrzymaliśmy się w przypadkowym, po prostu “po drodze”, ale bardzo przyjemnym hotelu (bardzo ładny przestronny pokój, dobre śniadanie, udogodnienia dla malucha). Sobota była oficjalnym rozpoczęciem urlopu. Planowałam wyruszyć około 7 rano. Ale wyjechaliśmy po 9. Przez Czechy i Austrię przejechaliśmy w mgnieniu oka. Trochę nużące te trzy pasy wzdłuż których biegnie betonowy płot, często z ograniczeniem prędkości. Dlatego przystanków było niewiele i jak najszybciej chcieliśmy się znaleźć w Salzburgu.

bobas w samochodzie

Gdy byłam mała oglądałam na Polonii 1 japoński serial animowany Rodzina Trappów. Serial ten opowiada o losach młodej dziewczyny Marii, która zostaje opiekunką siedmiorga dzieci barona von Trappa. Wnosi ona do rodziny Trappów radość i ciepło, uczy dzieci śpiewu i zabawy. Po pewnym czasie między baronem a Marią rodzi się miłość. Szczęście nie trwa jednak długo, bowiem są lata trzydzieste XX wieku, a baron ma służyć w niemieckiej marynarce.

Pomimo, iż była to tylko japońska kreskówka, opowiadała prawdziwą historię. Rodzina von Trappów istniała naprawdę, a rozsławiła ją książka Marii Trapp i oparty na niej broadwayowski musical, a potem film The Sound of Music. Rodzina mieszkała w Salzburgu w willi w latach 1923 – 1938. Potem aż do 2008 roku willa była zamknięta. Dzisiaj można w niej zamieszkać, zatrzymując się w pokojach należących do rodziny Von Trapp. My zamieszkaliśmy w Zimmer Maria.

Villa Trapp Salzburg

Do Starego Miasta z willi jest pół godziny spacerkiem. Trasa biegnie prawie cały czas wzdłuż rzeki, a widoki są wspaniałe. My spędziliśmy resztę dnia pod hasłem slow life, delektując się tradycyjnym Wiener Schnitzel i lodami oraz zabawami z Emilką. Spacerowaliśmy ulicami miasta zachwycając się szyldami sklepów. MUST SEE w Salzburgu to:

  • Twierdza Hohensalzburg (koniecznie z nosidełkiem, z wózkiem byłoby bardzo ciężko)
  • Dom urodzenia Mozarta
  • Pałac i ogrody Mirabell
  • Getreidegasse
  • Katedra św. Ruperta

Więcej informacji o atrakcjach turystycznych w mieście znajdziecie TUTAJ.

Nocleg w Willi Von Trappów znajdziecie TUTAJ

Salzburg
dom Mozarta Salzburg
witryna sklepu parasole Salzburg
sznycel wiedeński
Salzburg z dzieckiem

Dzień drugi – LAGO DI BRAIES

Oddalone o 230 km od Salzburga Jezioro Braies znajduje się w rezerwacie przyrody Fanes-Sennes-Braies (Prags) we Włoszech w Południowym Tyrolu, na wysokości prawie 1500 metrów. Jest to część Dolomitów, które wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Samo jezioro  nazywane jest Perłą Dolomitów i uznawane za jedno z piękniejszych w Europie.

TUTAJ przeczytałam ciekawy artykuł o jeziorze, w tym dwie legendy z nim związane:

“Ponieważ piękno jeziora Braies rozbudza wyobraźnię, związane są z nim również dwie legendy. Pierwsza opowiada o królestwie Fanes które podobno kiedyś znajdowało się w tej okolicy. Jego królowa zawarła pakt ze świstakami, ale ponieważ nie mogła się z niego wywiązać, spadło na nią wielkie nieszczęście i Fanes zostało zniszczone. Raz w roku podczas pełni księżyca po jeziorze pływa więc łódź królowej i jej córki, które czekają na odrodzenie swojego królestwa.

Druga legenda jest bardziej współczesna i… spędza sen z powiek poszukiwaczom skarbów. W obecnym hotelu Pragser Wildsee podczas II Wojny Światowej znajdowała się bowiem baza nazistów i podobno gdy skończyła się wojna, utopili oni w wodach Braies około 10 ton złota. Od tego czasu całkiem sporo osób szukało już skarbu w jeziorze, ale ponieważ w najgłębszym miejscu ma ono 36 metrów a dno jest bardzo muliste, nikomu jeszcze nie udało się wzbogacić…”

Zachwyciły mnie otaczające nas tu kolory. Niebo jest prawdziwie niebieskie, liście drzew soczyście zielone a woda turkusowa. Czuć było jak czyste jest powietrze. Wokół jeziora biegnie szlak turystyczny (zabierzcie nosidło!), który teoretycznie powinien zająć 1 – 2 godziny. Ale tak naprawdę trudno określić ile czasu zajmie jej przejście, bo ja co chwilę przystawałam, by powiedzieć na głos, jejku jak tu pięknie!

Gdzie spać: Gasthof Huber znajdziecie TUTAJ 

 

Lago di Braies
Lago di Braies
Lago di Braies
Lago di Braies
Lago di Braies
Lago di Braies

Dzień trzeci – JEZIORO GARDA I SIRMIONE

Sirmione nad jeziorem Garda oddalone jest od Braies o 250 km. Pierwsze 50 kilometrów jechaliśmy przez godzinę malowniczą drogą sprowadzającą nas w dół do autostrady. W dół, bo zmieniliśmy wysokość z 1200 na 300m. Mąż zachwycał się rekordowo niskim spalaniem 4l/100km. Później mknęliśmy już A22, która również nie szczędziła nam pięknych krajobrazów. Dolomity sķąpane w chmurach, co chwilę jakiś zameczek, cudnie!

Gdy naszym oczom ukazał się zjazd z autostrady w kierunku jezioro Garda, niewiele myśląc podążyliśmy za nim. I tak, zjechaliśmy nad samo jezioro na jego północnym końcu, i jechaliśmy cały czas po jego wschodniej stronie, aż na samo południe. Może droga nie była tak szybka jak autostrada (80 kilometrów przejechaliśmy w ok. 1,5h), ale była zdecydowanie bardziej malownicza. Po drodze minęliśmy między innymi miasteczko Garda, w którym byliśmy z mężem w 2011 roku. Znaleźliśmy lokalny sklep, w którym kilka lat temu zaopatrzyliśmy się w otwieracz do wina.

Sirmione położone jest na cyplu wysuniętym w głąb jeziora. Historyczne centrum oddzielone jest fosą biegnącą dookoła Zamku Scaligeri – wzniesionego w XIII w. i będącego najbardziej znanym zabytkiem miasta. Po przejściu przez historyczną bramę, będącą częścią zamku, weszliśmy w labirynt wąskich i klimatycznych uliczek. Zewsząd otaczały nas lodziarnie, kawiarnie i pizzerie. I te piękne domy porośnięte kwiatami.

Fale na jeziorze dawały złudzenie, że jesteśmy nad morzem. Skalna plaża Lido delle Bionde, czyli duże płaskie skały wystające z wody, po których można spacerować z nogami zamoczonymi w jeziorze do kostek lub kolan to moje ulubione miejsce nad Gardą.

Hotel, w którym się zatrzymaliśmy jest godny polecenia. Znajduje się blisko centrum, ma prywatny parking, basen i udogodnienia dla najmłodszych.

Więcej o atrakcjach turystycznych w Sirmione znajdziecie TUTAJ

Gdzie spać: Hotel Miramar znajdziecie TUTAJ 

Sirmione
Sirmione
dziecko je lody
jezioro Garda
Sirmione
Sirmione

Dzień czwarty: CIAO MONTEPULCIANO!

Z Sirmione do Montepulciano zostało 360 km. Początek drogi był strasznie męczący. Jazda włoskimi autostradami nie należy do najłatwiejszych. Droga jest wąska, ciężarówki zajmują przeważnie 2 z 3 pasów, i nikt nie zwraca uwagi na inne samochody. Wszyscy zmieniają pasy kiedy chcą, albo zajmują dwa pasy na raz.

Ale na wysokości Florencji można zjechać na drogę SR222. Jest to bardzo wąska i kręta dróżka, ale jedna z najbardziej malowniczych w Toskanii. Naprawdę warto poświęcić jej czas! Przejechaliśmy przez Greve in Chianti, Castellina in Chianti i Sienę. W tej ostatniej wskoczyliśmy z powrotem na dwupasmówkę, by jak najszybciej przejechać ostatnie kilometry.

Toskania cyprysy
Toskania autem

O Montepulciano i innych miejscach wartych zobaczenia w Toskanii przeczytacie w kolejnym wpisie. Ci vediamo!

P.S. Wszystkie powyższe miejsca są wspaniałe i mogą stanowić cel podróży na więcej niż jeden dzień. I UWAGA! Droga powrotna jest zupełnie inna. A znajdziecie ją również na blogu już wkrótce!

Monika

Cieszymy się, że tu zajrzałaś/zajrzałeś! A jeszcze bardziej będziemy się cieszyć, jeżeli: 

– udostępnisz ten post 

– polubisz nas na Facebook  

– będziesz nas obserwować na Instagramie

Zobacz także

Close