Roczne dziecko potrafi się świetnie bawić bez zabawek. Pewnego dnia, gdy Ula miała niecały rok pojechaliśmy z wizytą do znajomych. Bezdzietnych. W ich domu nie było absolutnie żadnych zabawek. Ula przez prawie godzinę bawiła się aluminiowymi tackami Jan Niezbędny. Jestem pewna, że znacie takie historie z autopsji. Jednak nie zawsze wypada dać dziecku (szczególnie nie swojemu) w prezencie folię aluminiową, czy zgrzewkę wody mineralnej. Co wtedy?

Nie jestem zwolenniczką nurtu według którego dziecko powinno mieć tylko drewniane, naturalne zabawki. Nie jestem też zwolenniczką głośnych, grających i świecących wynalazków. Kupuję Uli takie zabawki, które ją interesują i którymi się bawi. Jeżeli jest to grający Domek Dumel Disccovery – ok. Jeżeli bawi się Jengą – też fajnie. Obserwuję co ją interesuje, gdy jesteśmy u znajomych, czy na sali zabaw i potem staram się dostarczać jej podobne zabawki.

Zobaczcie, co w Korporacji Bobas sprawdziło się na prezent dla rocznego dziecka!

1. Odkrywczy Domek Dumel

Ula dostała domek gdy miała dokładnie rok. Najpierw najchętniej bawiła się figurkami. Z czasem odkrywała kolejne funkcje domku, naciskała poszczególne przedmioty, żeby usłyszeć jaki wydają dźwięk. Teraz Ula ma 18 miesięcy i jest na etapie fascynacji wierszykami. Zabawka naprawdę potrafi zająć ją na dłuższą chwilę. Domek kosztuje około 200 zł, więc nadaję się na prezent na większą uroczystość tj. pierwsze urodziny dziecka.

2. Tęcza Grimms

Świetna rzecz. U nas sprawdza się jako zjeżdżalnia dla figurek, klocki do układania wieży, tor dla autek – możliwości jest naprawdę dużo. Nie byłam przekonana do tej zabawki, bo cena nie jest niska (12 elementów kosztuje 320 zł). Całe szczęście Ula dostała ją w prezencie:) Dodatkowo tęcza pięknie wygląda i może spokojnie zająć miejsce w salonie, nie tylko w pokoju dziecięcym.

3. Matrioszki

Córka dobrała się do moich pamiątkowych, moskiewskich matrioszek, gdy miała osiem miesięcy. Ponieważ była wtedy na etapie wkładania wszystkiego do buzi, a drewniana powierzchnia „baby w babie” okazała się mało odporna na ślinę, obecnie dwa elementy, które niegdyś składały się w jedną „babę” zupełnie do siebie nie pasują. Moskiewskie matrioszki były z cieniutkiego drewna, pomalowane farbą, która na pewno nie była eko, ale Ula była nimi zachwycona. Nie miałam serca ich jej odebrać. Dopóki nie zorientowałam się, że są takie zabawki dla dzieci! My mamy zwierzątka z uszkami. Ula je otwiera, zamyka, wkłada do środka inne figurki – zabawom nie ma końca. Kosztują około 100 zł.

4. Jeździk

Ula uwielbia swój jeździk pszczołę. Najpierw tylko go pchała, jednak gdy zaczęła osiągać duże prędkości przerzuciła się na jeżdżenie. Próbuje wozić na nim misie. Jeżdzik ma obrotowe kółka więc łatwo się nim skręca i manewruje. Sprawdzi się w domach z panelami, na dywanie raczej ciężko było by się nim poruszać. Cena około 200 zł.

5. Kredki, kolorowanki i naklejki

Świetny pomysł na drobny upominek dla każdego roczniaka ale i starszego dziecka. Kolorowanie, obgryzanie kredek, naklejanie i odrywanie naklejek, to jest coś co maluchy lubią najbardziej. Niewielkie i tanie gadżety, które można zabrać w podróż. Przy okazji dziecko ćwiczy rączki. Ja kupuję duże pakiety naklejek na Allegro i mam je zawsze w pogotowiu (w torebce, samochodzie). Gdy Ula marudzi naklejka szybko potrafi poprawić jej humor.

6. Zabawki Eko

Ula bardzo lubi figurki i samochody. Te na poniższych zdjęciach zakupiliśmy na festynie, gdzie pełno było straganów z rękodziełem. Ula uwielbia umieszczać krowę w ciężarówcę, ale kolorowi woje Mieszka Pierwszego też bardzo ją interesują. Pan, który je wykonywał mówił, że nie nadąża z wykonywaniem zamówień, dlatego nie ma nawet strony www. Ale mam do niego email, gdyby ktoś był zainteresowany. Można skompletować cały zamek, albo bohaterów z Władcy Pierścieni lub świata Terrego Prachetta.

7. Kolejka Brio

Kolejkę brio Ula podkradła starszemu bratu. Na początku interesowało ją wyłącznie wkładanie ludzików i walizki do wagonów. Teraz sama buduje trasy i odgrywa scenki da dworcu. Zabawka sprawdzi się na lata. Cena około 300 zł.

 

8. Klocki

Roczniaki lubią klocki. My polecamy miękkie klocki K`s Kids albo Quercetti. Te pierwsze są miękkie, szeleszczące, kolorowe i można budować z nich domki. Dodatkowo mają okna i drzwi, które dziecko uwielbia otwierać i sprawdzać, co się za nimi kryje. Quercetti daje możliwość budowania wieży, tworzenia różnych konstrukcji z kwadratowych „puzzli”. Sprzyjają one nauce kolorów. Oba zestawy kosztują około 100 zł.

9. Czu czu 

Nie da się ukryć – Czu czu rządzi! Chyba nie ma dziecka, które by nie uwielbiało tych prostych puzzli i układanek. Czu czu to wynalazek fantastyczny. Ula uwielbia układać te puzzle. Zazwyczaj Czu czu ma dobrze oznaczona kategorię wiekową, ale znalazłam jedne puzzle +3, które Ula układała, gdy miała trochę ponad rok. Dodatkowo opakowania Czu czu maja taki otwór na górze, coś jak duża skarbonka. Dziecko może wrzucać do środka element po elemencie. Świetna zabawa. Zestawy które sprawdzają się dla roczniaka to: Odkrywam koło, Puzzle z dziurką, Kwadraty i trójkąty, Mała Akademia Zwierzątka – puzzle z książeczką, Pociąg z cyferkami.

10. Jenga

Tym Was zaskoczymy! W końcu Jenga to gra dla starszych, ale dla najmłodszych sprawdza się jako świetne klocki. Kiedyś obserwowałam jak Ula przez 15 minut ustawiała wszystkie elementy na krótszej krawędzi, a na nich próbowała kłaść kolejne. Uczy cierpliwości. Jeżeli ich nie pogubi to za kilka lat może zagramy tym zestawem w prawdziwą Jengę. Cena około 70 zł.

11. Mistakos – spadające krzesła

Gra podebrana starszemu bratu. Producent twierdzi, że dla dzieci 5+. Osobiście nie widziałam, żeby dziecko w tym wieku się tym zainteresowało. Co innego roczniak! Ula uwielbia te krzesła. Na początku próbowała sadzać na nich swoje figurki, a nawet sama na nich siadać, co było naprawdę komiczne. Teraz ma 1,5 roku i próbuje układać konstrukcje z krzeseł na zmianę ze mną – czyli gramy:) Cena około 40 pln.

12. Bajeczny Audiobook

Pamiątka na całe życie. Audiobook, który rodzice nagrywają razem z dzieckiem czytając mu jego ulubioną książeczkę. W profesjonalnym studiu wzbogaca się audiobook o dźwięki otoczenia, np. śpiew ptaków, szczekanie psów, skrzypienie śniegu. Jest to fantastyczny prezent na urodziny, który odgrzebany za kilka lat na pewno wzruszy zarówno dziecko jak i rodziców. My planujemy nagrać „Idziemy na niedźwiedzia”. Tata Uli do perfekcji opanował rapowanie tekstu tej książeczki. Audiobook zamówić można TUTAJ.

13. Książki

Książeczki to u nas jeden z najlepszych sposobów na zajęcie Uli na dłuższy moment. Już jako kilkumiesięczny maluch uwielbiała przewracać strony. Teraz udaje, że czyta lub wymaga, abyśmy my czytali. Pod tym linkiem znajdziecie tytuły naszych ulubionych książek KORPO TESTUJE.

S.

CZYTAJ TEŻ

Close