Całe dorosłe życie zarzekałam się, że nie będę spać z dzieckiem. Od początku będę odkładać do łóżeczka. Wyrobię w dziecku nawyk spania samemu i nie będzie problemu. Nie wyszło. Ula przez prawie rok spała z nami. Pewnego dnia, gdy po raz kolejny obudziłam się z palącym bólem szyi i głowy oraz stopą Uli na mojej twarzy, powiedziałam koniec! Znajdę alternatywę dla tego piekielnego łóżeczka!

 

Łóżeczko to podstawowy element wyprawki niemowlęcej i moim zdaniem ten najbardziej przereklamowany. Odłożenie śpiącego niemowlaka do łóżeczka w większości wypadków kończy się niepowodzeniem. Podobno kiedyś, komuś się to udało ale nie ma na to świadków. Nawet jeżeli dziecko uda się odłożyć, to w pierwszych miesiącach trzeba wstawać i karmić je co 3-4 godziny. W nocy każdy krok, to jak kilometr. Najwygodniej więc, mieć dziecko jak najbliżej łóżka lub w łóżku. Wtedy można zdrzemnąć się nawet podczas karmienia. 

Dziecko rośnie. Nie budzi się już tak często. Do łóżeczka z nim!
HOLA HOLA! NIE TAK SZYBKO!

Im dziecko starsze tym bardziej nie chce spać samo. Większość rodziców usypia dziecko w swoim łóżku, po czym odkłada do łóżeczka, tylko po to, aby w środku nocy przynieść rozbudzonego malucha z powrotem do swojego łóżka. To wynik badań, na które kiedyś się natknęłam, a teraz nie chce mi się ich szukać, więc nie podam źródła. Natomiast u mnie dokładnie tak to wyglądało. A nawet gorzej.
Bo przy wzroście metr sześćdziesiąt, odłożenia kilkumiesięcznego bobasa, na najniższy poziom łóżeczka, jest po prostu nierealne! Nawet dla zaawansowanych joginek. Moje próby dokonania tego czynu mogłyby się spokojnie znaleźć na You Toubie jako jeden z filmików typu ‚Fail”. Próbowałam odkładać robiąc mega skłon przez barierkę, próbowałam skłonu z podestu Ikei. Szczytem były próby wchodzenia do łóżeczka ze śpiącym niemowlakiem na rękach!(sic!)

 

Idealne łóżeczko, które nie istnieje

Podczas pierwszego roku życia mojej córki, zwanym też okresem permanentnego zmęczenia i braku snu, dużo rozmyślałam o łóżeczku. Jak je ulepszyć, żeby dziecko w nim spało. Nie wiem dlaczego nikt do tej pory go nie skonstruował, skoro większość rodziców, których znam, na jakimś etapie spało ze swoimi dziećmi w jednym łóżku.

Mój projekt™

Poziom materaca regulowany elektrycznym pilotem!
Materac cichutko zjeżdża w górę i w dół. Odkładasz dziecko na najwyższym poziomie, a potem jednym naciśnięciem materacyk zjeżdża na niższy poziom. Jednak to załatwia tylko kwestię odkładania.

O ile dziecko jest małe i się zbytnio nie kręci, to nie przeszkadza Ci w łóżku jakoś bardzo, bardzo. Jednak kilkumiesięczny wiercipięta może sprawić, że poczujesz ból w takich odcinkach kręgosłupa, o których nie miałaś pojęcia.
Dlatego łóżeczko dziecięce nie powinno być zamkniętą klatką 140 cmx70 cm, bo jeżeli dziecko ma w nim spać, to tymczasowo musi się tam też zmieścić rodzic.

Czyli, drodzy producenci łóżeczek! Skonstruujcie łóżeczko o długości minimum 170 cm, z przednią barierką otwieraną w formie drzwiczek, oraz z wyjeżdżającym drugim, wygodnym materacem dla rodzica. Wtedy możemy usypiać dziecko w jego łóżeczku, po czym spokojnie i bezszelestnie oddalić się do swojej sypialni. W przypadku nocnego alarmu lub choroby dziecka, nie musimy we trójkę gnieść się w jednym łóżku. Po prostu jeden z rodziców śpi z dzieckiem.

 

Póki co

Nie znalazłam takiego łóżeczka. Jedynie na amerykańskich filmach widziałam łóżeczka z nisko opuszczaną barierką, ale u nas w sklepach takich również brak. Dlatego moje dziecko obecnie śpi na rozkładanym na ziemi materacu w rozmiarze 140/200. Kręci się tak, że zdarza jej się z niego spaść (chociaż coraz rzadziej). Ula zasypia, gdy ja wygodnie leżę obok. Później oddalam się bezszelestnie jak ninja. Rano Ula wesoło przybiega do naszego łóżka. Tak da się spać i żyć.

S.

Close