Nie mogłam w to uwierzyć, gdy Netflix zaproponował mi do obejrzenia ten program. Mnie? Wspaniałej pani domu? Której dom błyszczy się jak diamenty? Która zdawałaby test białej rękawiczki w każdej chwili, w nocy, o północy? Serio?

No dobra, śmieję się teraz, a mój mąż jeżeli to czyta, śmieje się jeszcze bardziej. Myślę, że jest u nas jak w przeciętnym domu, gdzie są dzieci. Musi być trochę bałaganu. I trochę za dużo rzeczy. Ale ogólnie nie jest źle. 

Ale nadal zastanawia mnie propozycja Netflixa. Wśród świetnych filmów i jeszcze lepszych seriali – nagle program o sprzątaniu. Trzeba to sprawdzić!

Kim jest Marie Kondo

Do wczoraj nigdy o niej nie słyszałam. A teraz okazuje się, że w 2016 roku trafiła na listę stu najbardziej wpływowych osób na świecie „Time’a” oraz listę stu najbardziej kreatywnych biznesmenów miesięcznika „Fast Company”. Jej pierwsza książka „Magia sprzątania” sprzedała się na świecie w wielomilionowych nakładach. 

Marie rozpoczęła swoją działalność konsultacyjną w zakresie sprzątania jako 19-letnia studentka w Tokio. Dzisiaj jest uznanym ekspertem pomagającym ludziom na całym świecie przekształcać zagracone domy w przestrzenie spokoju i inspiracji. 

Jeżeli macie w głowie obraz typowej Japonki, ona go uosabia – wygląda jak nastolatka, drobna, malutka, ciagle roześmiana. Trochę irytująca.  

Czas włączyć „Sprzątanie z Marie Kondo”

UWAGA SPOILER jak to piszą w recenzjach filmowych. 

Pierwszy odcinek jest w sam raz dla mnie – Marie jedzie do domu z dwójką dzieci.

Czołówka wyjaśnia nam o co chodzi w metodzie KonMari. Marie zachęca nas do porządkowania według 5 kategorii – zaczynając od ubrań, a następnie przechodząc do książek, dokumentów, komono (czyli kuchnia, łazienka i inne różności) a na końcu do przedmiotów sentymentalnych. Przechowuj tylko te rzeczy, które przemawiają do serca i odrzuć przedmioty, które już nie wzbudzają radości.

Pierwsze (całe!) 15 minut – pokazują ładną rodzinę, zwierzenia z problemów, może jakaś mała kłótnia. Nie mamy czasu i siły na sprzątanie. Bałagan się nawarstwia. To powoduje stres i kłótnie w rodzinie. Niemożliwe! Typowo amerykańskie show. 

Potem Marie wkracza do akcji. Najpierw „wita się z domem” czyli dziękuje mu, że daje rodzinie dach nad głową i komunikuje mu, że będziemy go sprzątać. Ona klęczy, wszyscy zamykają oczy, gra delikatna melodia. Pojawiają się łzy w oczach pani domu. O kurcze… 

Zasady sprzątania według Marie 

W 16 minucie wreszcie pierwsze wskazówki – wyjęcie wszystkich ubrań z całego domu i położenie ich na jednej kupce. Wszystko po to, by zdać sobie sprawę z tego, ile rzeczy masz. Wtedy zaczynasz rozumieć, co należy zrobić. Ha, i tu japońska magia znowu. Trzeba wziąć każdą rzecz do ręki i zatrzymać tylko te, które sprawiają Ci radość. Jakbyś miała w ręku szczeniaka. A, gdy coś chcesz oddać, musisz tej rzeczy podziękować. Gdy pani domu rzuciła jakąś bluzką, Marie pouczyła ją: bądź delikatna. Wtedy pani domu podniosła ją i przeprosiła. Nie przeprosiła Marie, przeprosiła bluzkę… Gdy składamy ubrania, też rozmawiajmy z nimi i im podziękujmy. Wtedy pokochacie zwijanie ubrań. 

Każda kolejna kategoria przedmiotów sprzątana jest według tej samej zasady. Wszystko na środek – co cieszy zostawiamy, co nie, wyrzucamy. 

„Córka patrzy na mnie, jak świetnie się bawię sprzątając i nauczyła się tego ode mnie” 

„Gdy złożę rzeczy należące do dzieci, one je wyciągają. Co robić? Rada Marie: Powiedzieć im, żeby nie wyciągały!”

Pozostawię to bez komentarza.

Zakończenie odcinka 

Pani domu wyznaje: mąż jest bardziej romantyczny i czuły. Ona wstaje rano zmęczona ale szczęśliwa. „Porządkowanie wzbogaca nasze życie”. Na koniec jest wspólne oglądanie zdjęć ze ślubu. 

„To bardzo amerykańskie podejście” – mówi sama Marie. 

Czy warto obejrzeć?

Jeżeli Ci się potwornie nudzi i obejrzałeś już wszystko na Netflixie: tak. Jeżeli jesteś fanką Małgosi Rozenek i tego typu programów: tak. Jeżeli nie obejmuje Cię żadna z dwóch kategorii powyżej: zdecydowanie nie warto!!!

Patetyczny ton podczas opowiadania o tak błahej sprawie jaką jest sprzątanie. Ciągle uśmiechnięta Marie i jej magia rozmawiania z rzeczami. Wszystko w do bólu „amerykańskim stylu”. Założę się, że jest w tym sezonie odcinek z 4 lipca, albo inny patriotyczny element. 

Jeśli liczycie na poszerzenie swojej wiedzy na temat samych technik sprzątania, to będziecie zawiedzeni. Nie ma w nim nic, oprócz opisanej złotej zasady KonMari. 

Drugi odcinek: zbieracze. Ozdoby świąteczne w lato na środku stołu w salonie, wszędzie pudła i worki na śmieci z gratami i niepotrzebnymi rzeczami. 

Wyłączam Marie Kondo. Do widzenia i raczej nie do zobaczenia. Wracam do Ozark. 

Monika

Cieszymy się, że tu zajrzałaś/zajrzałeś! A jeszcze bardziej będziemy się cieszyć, jeżeli: 

– udostępnisz ten post 

– polubisz nas na Facebook  

– będziesz nas obserwować na Instagramie

Close