Usłyszałam wczoraj na Instastory Pani Swojego Czasu, żeby się nie motywować, że motywacja jest przereklamowana. Ola Budzyńska stworzyła na tę okazję nawet karteczki z tekstem: ja się nie motywuję, ja działam. Ale przecież jej szkolenia, kalendarze, karteczki i to hasło są właśnie motywacją! To jedno zdanie, zawiera w sobie wołanie do akcji: ruszaj, działaj! Jak dla mnie to kwintesencja motywacji. Kawa na ławę, w najkrótszy możliwy sposób. Więc gdyby fanki Oli Budzyńskiej jej posłuchały, to Pani Swojego Czasu zostałaby bezrobotna 🙂

JAK TO JEST Z TĄ MOTYWACJĄ

Każdy z nas jest inny. Jedni potrzebują przewodników, poradników, książek co najmniej 100-stronicowych, które dokładnie wyjaśnią, co mają robić, jak mają robić, krok po kroku. Dla mnie takie poradniki były zawsze zbędnym i tracącym mój czas laniem wody. Mam chyba zbyt analityczny,skupiony na suchych faktach i szczegółach prawniczy umysł. Zanim zostałam mamą uległam modzie kupowania poradników o rodzicielstwie. Nie pamiętam co to był za poradnik. W każdym razie z wydanych 30 złotych i przeczytanych 200 stronach ile zrobiłam notatek? Ile treści uznałam za warte uwagi? 1 stronę A4! Jedną! Fakt, że A4, to w książce byłyby to łącznie całe 2 strony. Dlatego poradniki są nie dla mnie. I jeżeli chodzi o taką motywację, to się z Panią Swojego Czasu zgadzam.

Inni potrzebują krótkich haseł, call to action, albo karteczki Pani Swojego Czasu. Jeszcze inni potrzebują celebrytek, Instagrama i kursów online. I nie ma w tym nic złego. Ale tylko jeżeli dzięki tej motywacji faktycznie ruszają do działania!

Przez przypadek w krótkim czasie trafiłam na dwie książki, które stały się dla mnie inspiracją i motywacją. I o ile Michelle Obama raczej nie muszę nikomu przedstawiać, jestem pewna, że o drugiej osobie niewielu z Was słyszało.

BECOMING

Tytuł Becoming idealnie oddaje treść książki. Jeżeli szukacie w niej plotek jak z brukowca, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami Białego Domu lub o jego międzynarodowych światowej sławy gościach, to się zawiedziecie. To opowieść o jednej kobiecie i o tym jak się nią stawała. To książka o kobiecie ambitnej, inteligentnej, świadomej swoich zalet i wad, świadomej otaczającego ją świata. To książka o kobiecie, która chce zmieniać świat na lepsze.

Zapomniałam powiedzieć o jaką książkę chodzi. Oczywiście o biografię Michelle Obamy.

Polityka, a już na pewno ta po drugiej stronie oceanu, nigdy mnie nie interesowała. Niewiele wiedziałam o Michelle Obama kupując jej biografię. Książkę tę czyta się jednak bardzo przyjemnie. I jest to jedna z tych lektur, po której przeczytaniu doceniając to co masz, jednocześnie zastanawiasz się, jak stać się lepszą wersją siebie.

“Nie wiem wszystkiego o Ameryce, o życiu, o tym, co przyniesie przyszłość. Znam jednak siebie. Mój ojciec Fraser nauczył mnie ciężko pracować, często się śmiać i dotrzymywać słowa. Moja matka Marian pokazała mi, jak samodzielnie myśleć i korzystać z własnego głosu. W naszym zatłoczonym mieszkanku na South Side w Chicago pokazali mi, że należy doceniać wartość historii: naszej rodziny, mojej własnej, kraju. Nawet jeśli bywa brzydka lub niedoskonała. Nawet jeśli odcisnęła głębsze piętno, niż byśmy chcieli. Twojej historii nikt ci nie odbierze. Należy do ciebie” Michelle Obama

To co spodobało mi się w jej książce najbardziej to ciepło, jakie z niej bije. Michelle wielokrotnie podkreśla i bardzo dokładnie opowiada, w jaki sposób jej osobowość kreowali od najmłodszych lat rodzice i brat. Jak ważne w życiu jest wsparcie ze strony najbliższych. Jak niewiele wystarczy, by podkopać pewność siebie, które będzie miało wpływ na całe dalsze życie. Ona sama przez całe życie powtarzała sobie pytanie: czy jestem wystarczająco dobra? I z czasem nauczyła się od razu odpowiadać: tak jestem!

Lektura tej książki pochłonęła mnie na dobre. Najbardziej zainteresowały mnie lata, gdy Michelle Obama nie była jeszcze pierwszą damą. Zdecydowanie ciekawsze są dwie pierwsze części książki opowiadające o małej dziewczynce, potem studentce i w końcu prawniku w chicagowskiej kancelarii.

Jak grom z jasnego nieba spadło na mnie fragment o tym, że była prawnikiem, który świetnie zarabiał w prestiżowej kancelarii, ale który czuł, że ten zawód nie daje mu szczęścia. I że warto czasami poświęcić lata nauki i wydane pieniądze, by zacząć życie zawodowe od nowa. Czytałam te słowa na tylnym siedzeniu naszego auta, podczas ferii zimowych gdzieś pomiędzy Fromborkiem a Kątami Rybackimi, i gdy moje dziewczynki słodko spały, ja zastanawiałam się nad swoim życiem. Czy wracać do pracy w kancelarii, czy rzucić to prawo w cholerę i rozpocząć coś nowego, co da mi więcej satysfakcji. Wiele innych matek na pewno też staje przed podobnym dylematem. Czytając tą książkę zobaczą, że Michelle Obama jest pod wieloma aspektami taka jak one.

Pan Eklund we własnej osobie

Drugą książką, którą zaczęłam czytam jeszcze tego samego dnia po skończeniu Becoming, jest “The Sell” Fredrika Eklund.

 

Fredrik Eklund jest szwedem, który wyjechał 12 lat temu do Nowego Jorku by osiągnąć sukces. Dziś jest milionerem i najlepszym agentem nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Poznałam go dzięki programowi Million Dollar Listing New York, który ukazuje kulisy pracy agentów w Nowym Jorku, którzy zajmują się luksusowymi nieruchomościami. Fredrik w jedyny w swoim rodzaju sposób przyciąga uwagę widza. Nosi śmieszne skarpetki i jest bardzo ekspresyjny, czego przejawem jest jego oryginalny i zabawny wykop. Więc gdy usłyszałam, że wydał książkę, oczywistym dla mnie był jej zakup.

Książka The sell przeznaczona jest nie tylko dla agentów nieruchomości czy sprzedawców. Bo,jak twierdzi Fredrik, tak naprawdę każdy z nas jest sprzedawcą. Gdy próbujemy wcisnąć naszemu dziecku warzywa na obiad, czy wcześniejszą godzinę pójścia spać, też jesteśmy sprzedawcami.

W swojej książce Fredrik dzieli się swoimi przepisami na sukces, ale również sposobem na czerpanie satysfakcji z życia. Wprost mówi, że dobrze jest być bogatym, lub chcieć być bogatym. Jednak gdy piął się po szczeblach kariery zdał sobie sprawę, że najważniejsze to być swoją najlepszą, najszczęśliwszą i spełnioną wersją siebie. Gdy pisze wstęp tej książki, jest w parku. Skupia się na tańczących liściach, śmiechu dziecka, hałasach ulicy. Docenia i kocha swoje miasto. Docenia i kocha swoje życie. I to w swojej książce stara się przekazać.

Nie napiszę Wam dzisiaj jak zarobić miliony. I nie jestem do końca obiektywna, bo Fredrika uwielbiam od dobrych kilku lat, od chwili gdy zobaczyłam go w programie telewizyjnym MDL. Tak naprawdę przeczytałam dopiero 10 stron jego książki, gdy przerwałam, by napisać ten artykuł. Tak mnie dzisiaj Michelle i Fredrik zmotywowali 🙂 Jednak Fredrik to niezwykle charyzmatyczna i inspirująca postać, więc jeżeli go nie znacie, to warto to zmienić. Warto kupić książkę w oryginalnej wersji językowej, to dobry trening języka angielskiego. Po tym co zdążyłam przeczytać, mogę stwierdzić, że jest napisana w prosty, przyjemny do czytania sposób.

„You were born for this very moment. All we have is this moment. You were meant to be here, right here. This is your time, your moment. And the only moment we have to change things to make them better is right now. Not tomorrow, not yesterday. Today. This book is about helping you become your best self and starting now. So start reading now. This sentence, then the next. Turn up the volume, and start tapping your feet towards the future you” Fredrik Eklund

JAK TO W KOŃCU JEST Z TĄ MOTYWACJĄ?

Każdy z nas miewa złe dni. I wtedy potrzebujemy tej jednej piosenki, książki, hasła, koleżanki, które podniosą nas z kolan i dadzą nam kopa do dalszego działania. Mnie w ostatnim okresie zmotywowały właśnie te dwie książki. Czytając je mam tysiąc pomysłów na dalszy rozwój osobisty i zawodowy, mam ochotę przenosić góry. I co najważniejsze, mam z tego powodu uśmiech od ucha do ucha. Więc motywacja jest potrzebna. Każdy niech znajdzie coś dla siebie i … działajcie 🙂

“Nigdy nie będzie właściwej chwili na zrealizowanie pomysłu. W zasadzie najlepszy moment był wczoraj, więc pozostało ci jedynie dzisiaj.” Fredrik Eklund

Monika

Cieszymy się, że tu zajrzałaś/zajrzałeś! A jeszcze bardziej będziemy się cieszyć, jeżeli:

– udostępnisz ten post dalej;

– polubisz nas na Facebook;

– będziesz nas obserwować na Instagramie.

Zobacz także

Close