Są różne dzieci. Ale pod względem czystości dzielą się na dwa rodzaje: czyściochy i brudasy. Podczas, gdy czyścioch uważa żeby nie dotknąć piasku na placu zabaw, brudas ma go już we włosach, butach, uszach i w torebce mamy. Gdy czyścioch nie może jeść dalej obiadu, bo zamoczył w zupie koniuszek palca, brudasek pałaszuje miskę, nie zwracając uwagi, czy jedzenie ląduje zawsze w buzi. Nie przeszkadzają mu umorusane ręce, buzia, ubranie i ściana.

Moje dziecko jest brudasem. Najbardziej lubi brudzić siebie i innych farbą. Wnętrza naszego domu ciężko znoszą kontakt nawet z kredkami. Dlatego biję się w piersi, bo wiem, że farby wyciągamy stanowczo za rzadko. Wiadomo, wracam z pracy o 17.00 i nie chcę połowy wieczoru przeznaczyć na sprzątanie PO zabawie. Wolę zabawę cały czas. Tylko jak wybrudzić dziecko bez brudzenia całego domu?

Wtedy przypomniałam sobie, jak po kilku tygodniach BLW stwierdziliśmy, że będziemy wdrażać tę metodę w weekendy w hotelach. Tak, aby cały ten bajzel został w jakiejś hotelowej restauracji. Po pierwsze nie lubię sprzątać, po drugie od tego BLW w domu, psy zaczęły strasznie tyć. Z brudzeniem przyjęłam podobną strategię. Przeniosłam bałagan poza dom. Taki outsourcing.

Odkąd Ula skończyła rok, chodzimy na Sensoplastykę. Jest cool.

Co to jest?

Sensoplastyka to zajęcia plastyczne, których celem jest  poznawanie przez dzieci otaczającego ich świata poprzez połączenie silnych doznań kilkoma zmysłami – dotykiem, wzrokiem, smakiem i słuchem. Przedmioty używane na zajęciach są bezpieczne dla najmłodszych, a kolorowe elementy do zabawy, takie jak kolorowe makaroniki, są jadalne i dziecku nie mogą zaszkodzić. 

Na czym to polega?

Zajęcia mogą się różnić w zależności od miejsca, ale domyślam się, że rozbieżności nie będzie zbyt wiele. Zajęciom tym przyświeca jeden cel –  na sensoplastyce wszystko wolno. I nie trzeba potem sprzątać!

My chodzimy na Sensoplastykę  do Adedu w Warszawie – to świetne miejsce dla dzieci z Ursusa i Włoch, lub dla tych, którym chce się dojeżdżać. W Adedu poza samymi zajęciami jest sala zabaw, którą Ula uwielbia. Przyjeżdżamy więc trzydzieści minut przed czasem i zostajemy 30 minut po zakończeniu zajęć. Wychodzimy z Adedu ostatnie.

A teraz plan zajęć. Bo każde zajęcia są inne, a tematem przewodnim inny produkt do zabawy.

Malowanie farbami – i to w stylu najbardziej dowolnym. Cały pokój wyłożony jest folią malarską. Dzieciaki mają do dyspozycji ogromną ilość farb plakatowych, arkuszy do malowania itp. Można malować pędzlem, rękami, lub znalezionymi na zajęciach gadżetami. Ula ostatnio rysowała piórkiem. Oczywiście warto ubrać dziecko w najgorsze szmaty, bo takiej ilości plam nie spierze nic. Natomiast o ile w domu wkurza mnie ubabrany stół, krzesło, podłoga, zabawki itp., o tyle tam nie ma takiego problemu. Dziecko może wyżyć się jak tylko chce. Ula wybiera styl Jacsona Polloc`a. Miesza farby, do białej wlewa czarną, do zielonej żółtą.

Grzebanie w ryżu, kaszy i innych sensozabawkach. W Adedu poza ryżem, kaszą, soczewicą i słonecznikiem w sensopudle dzieciaki mogą znaleźć: szklane kule, brokatowe gwiazdy, pluszowe pompony. Do dyspozycji mają mnóstwo kubeczków, łyżeczek, butelek do przesypywania, mieszania i zabawy. Pod koniec zajęć te ryże i kasze są wszędzie! Tylko nie w moim domu:)

Suchy makaron – świetny do ćwiczenia małej motoryki. Makaron można malować farbami, nawlekać na kolorowe, miękkie patyczki i robić z niego biżuterie. Z moich obserwacji wynika, że najbardziej lubią to dziewczynki od 2,5 roku życia. Ula o ile lubi makaron nawlekać, to za nic w świecie, nie chce nosić takiej biżuterii:)

Piasek i piasek kinetyczny – piasek kinetyczny jest ostatnio bardzo popularny. Jeżeli chcecie sprawdzić, czy to coś dla Was, to zabawy w tym wynalazku oferuje chyba większość miejsc z sensoplastyką. U nas działa, ale i tak jest daleko za farbami.

Masa solna – robienie ciasta. Wysypywanie mąki, soli i mieszanie z wodą, to coś co brudasy lubią najbardziej. Jak już skończą taplać się w tej paciaji (cieście), można z niego wykrawać różne kształty, za pomocą foremek, lepić ludziki, malować. Nie róbcie tego w domu. Bałagan to mało powiedziane. Pandemonium, syf, sodoma i gomora. To słowa, które określają to co zostaje po tej zabawie.

Jakie są korzyści z zajęć?

Korzyści dla malucha są ogromne. Nie dość, że ma możliwość swobodnej zabawy, przez co rozwija twórcze myślenie i swobodę w działaniu, to angażowanie tylu zmysłów naraz, stymuluje jego rozwój, w tym rozwój mózgu, a nawet mowy (podobno ośrodki w mózgu odpowiedzialne za mowę są usytuowane blisko ośrodków odpowiadających za małą motorykę). To również świetna okazja do zabawy z rówieśnikami.

Oczywistą korzyścią dla rodzica jest to, o czym wspominałam na początku. Nasze dziecko może brudzić siebie i wszystko dookoła, a my nie musimy się martwić sprzątaniem. Pamiętajmy tylko lepiej o stroju na przebrania, zarówno dla siebie jak i dla malucha. Nigdy nie wiadomo, jak będziemy wyglądać po zajęciach.

Dla kogo?

Sensoplastyka przeznaczona jest dla brudasów które skończyły pierwszy rok życia (a czasem nawet 6 miesięcy). Górna granica zależy już od dziecka. Bywa, że i siedmiolatek lubi się wybrudzić.

Gdzie?

Miejsc w Warszawie oferujących zajęcia z sensoplastyki jest w każdej dzielnicy co najmniej kilka. My polecamy Adedu i Encepence. 

S.

AAA

Jeżeli nie macie pomysłu na prezent Mikołajkowy, to karnet na zajęcia Sensoplastyczne będzie świetnym pomysłem. W czasach, w których dzieci mają wszystko, fajnie jest ofiarować doświadczenie. Jeśli wolicie jednak tradycyjne prezenty kliknijcie tutaj:

 

 

Cieszymy się, że tu zajrzałaś/zajrzałeś! A jeszcze bardziej będziemy się cieszyć, jeżeli: 

– udostępnisz ten post 

– polubisz nas na Facebook  

– będziesz nas obserwować na Instagramie

Close